Jak żywe

02 03 2010 at 5:33 pm 500/dzień
tags , ,
065
Mia­­­­­­­­­­now­nik:
Edrache i Ka­­­­­­­­­­pust­ka

Do­­­­­­­­­­pełn­­­­­­­­­­ia się
rysunek te­­­­­­­­­k­stem lub tekst rysun­kiem

Celow­nik:
1 rysunek i 500 słów dzie­­­­­­­­­n­nie

— tu­­­­­­­­­­taj celowo po­­­­­­­­­­mi­­­­­­­­­­nięty bie­­­­­­­­­r­nik

Na­­­­­­­­­­d­rzęd­nik:
z kim z czym łatwiej po­­­­­­­­­­ko­­­­­­­­­­nać bie­­­­­­­­­r­nik?

Mie­­­­­­­­­j­scow­nik:
edrache.pl oraz ka­­­­­­­­­­pust­ka.net

— wo­­­­­­­­­­łacz na­­­­­­­­­­stępuje po­­­­­­­­­­ni­żej

- Czy jest pan naj­lep­szym origa­mi­stą?
- Nie po­trafię po­wie­dzieć.
- Mi­mo, że to Pa­na do­ty­czy?
- Do­ty­czy wszyst­kie­go, oprócz mnie. Jeśli zo­stanę, a ca­ły świat znik­nie, to pytanie „czy jestem naj­lep­szym origa­mi­stą?” tra­ci sens. Dlatego ta kwe­stia za­le­ży wy­łącz­nie od oto­cze­nia.

Sz­częśliwa ro­dzina le­żała w łóżku w ramach po­obied­niej drzem­ki. Po pięt­na­stu mi­nutach obu­dził się Do­mi­nik. Był mężczyzną na ty­le zdy­scyplinowanym, że nie po­trze­bo­wał bu­dzika. Złożył kołd­rę zgięciem prze­kąt­nym, prze­lot­nie wzruszył się na wi­dok dziew­czyn i jak zwykle wszedł do pra­cow­ni. Mag­da przew­róciła się na drugi bok i głaska­ła ma­łą Alicję. Spoj­rzała na jej, swoje rysy twarzy i de­likat­ne br­wi niez­dol­ne do gnie­wu. W końcu wstała, po­myślała, że dom za­tęsk­nił za za­pa­chem szar­lot­ki i udała sie do kuch­ni. Alicja zo­stała w łóżku.

W pra­cow­ni na­da­wał ksz­tałt ma­łemu słoniko­wi. Będzie on czę­ścią więk­szej in­stalacji, przed­stawia­jącej płaski świat po­łożony na pi­rami­dzie zwie­rząt. Nie­zwykłość ta­len­tu Do­mi­nika po­le­ga­ła na tym, że cza­sami jego kwia­ty pach­nia­ły al­bo ro­z­nosiły pyłki, jego zwie­rzęta by­wały cie­płe, smut­ne lub we­so­łe.

Mag­da wróciła do sy­pial­ni. Kil­ka razy wy­po­wie­dzia­ła imię Alicji i do­bro­tliwie po­kle­pa­ła ją po ple­cach. Od­kryła, że dziec­ko jest roz­pa­lone go­rącz­ką. Prze­straszona po­bie­gła do pra­cow­ni, za­wahała się przed drz­wia­mi, po czym świa­doma kon­se­kwen­cji ch­wyciła za klam­kę. Ch­rzęst metalowe­go zam­ka za­mie­nił się w myśl, która ni­czym ska­ła rzucona na po­wierzch­nię stawu, wyr­wała Do­mi­nika ze stanu głębo­kiej medytacji. Za­ch­wia­ne złożenie zruj­nowało słonika.

- Dok­to­rze, pro­szę mówić sz­cze­rze.
- Jej stan jest zły.
- Ale mo­żemy coś zro­bić, żeby ją rato­wać?
- Pro­wadzę badania nad nową krzyżów­ką pew­nego zio­ła, które mo­głoby po­móc.
- Przy czym ta ro­ślina jesz­cze nie ist­nie­je?
- Nie­stety, sz­czep nie ch­ce się przy­jąć.
- A czy dok­tor wie jak ona ma do­kład­nie wy­glądać?
- Tak, dlacze­go pan pyta?

Roz­po­czął od wy­brania od­po­wied­niej wiel­ko­ści pa­pie­ru. Ca­ły czas myślał, jak bar­dzo ważne jest to  dzie­ło. W pierw­szej ko­lej­no­ści od­twarzał ma­łe kwia­ty, za­gina­jąc je na planie ośmio­kąta. Wy­obraził so­bie ci­chy dom bez Alicji i po­obied­nią drzem­kę na nie­znośnie wy­god­nym sze­ro­kim łóżku. Na­stęp­nie odw­zoro­wał użyle­nie list­ków, ich po­szar­pa­ne brze­gi i fak­tu­rę. Origa­mi by­ło skończone. Spróbo­wał uzyskać lecz­niczy ek­s­trakt. Nie­stety wciąż był to jedynie ka­wałek pa­pie­ru.

- Czy zaw­sze się pa­nu udaje?
- Tak. Pod pew­nymi warun­ka­mi.
- Mia­nowicie?
- Gdy jestem całk­o­wicie wy­ciszony. Nie do­bie­ga­ją do mnie dźw­ięki, bar­dziej śnię niż wi­dzę, jestem odrętwia­ły, ni­czym się nie cie­szę, ani nie mar­twię. Przesz­ka­dza mi na­wet myśle­nie o tym, co właśnie składam. To się po pro­stu dzie­je, a po­tem oglądam, co wła­ściwie zro­bi­łem.

Do­mi­nik zro­zu­miał, że nie będzie w stanie przy­go­to­wać do­sko­na­łego kwia­tu, po­nie­waż za bar­dzo mu na nim za­le­ży. Za­łama­ny schylił się i po­ch­wycił słonika-in­walidę, którego zrepero­wał w kil­ka go­dzin. A na­stęp­nie ufor­mo­wał płaski świat na grz­bie­tach zwie­rząt, tak pełn­ych sz­cze­gółów i re­alistycz­nych, jak żywe.

3 Responses to “Jak żywe”

  1. kapustka says:

    Ale utonąłem z tym tekstem. To już PIĄTA wersja i widzę, że jest czytelna jak film Lyncha z wyciętą połową scen i puszczony od tyłu. Siadam do SZÓSTEJ.

  2. kapustka says:

    GOTOWE – przepraszam za kłopot

    Dzięki radxcell, że dyskretnie mnie poinformowałeś o kłopotach w odczytaniu. Gdybyś zrozumiał tamtą wersję to DOSTAŁBYŚ HONOROWE MIEJSCE W LOŻY MENSA.

  3. radxcell says:

    ekhm… jestem członkiem Mensy ;)

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.