Koloratka

05 03 2010 at 12:03 am 500/dzień
tags ,
062
Mia­­­­­­­­­­­­now­nik:
Edrache i Ka­­­­­­­­­­­­pust­ka

Do­­­­­­­­­­­­pełn­­­­­­­­­­­­ia się
rysunek te­­­­­­­­­­­k­stem lub tekst rysun­kiem

Celow­nik:
1 rysunek i 500 słów dzie­­­­­­­­­­­n­nie

— tu­­­­­­­­­­­­taj celowo po­­­­­­­­­­­­mi­­­­­­­­­­­­nięty bie­­­­­­­­­­­r­nik

Na­­­­­­­­­­­­d­rzęd­nik:
z kim z czym łatwiej po­­­­­­­­­­­­ko­­­­­­­­­­­­nać bie­­­­­­­­­­­r­nik?

Mie­­­­­­­­­­­j­scow­nik:
edrache.pl oraz ka­­­­­­­­­­­­pust­ka.net

— wo­­­­­­­­­­­­łacz na­­­­­­­­­­­­stępuje po­­­­­­­­­­­­ni­żej

Do­stałem prośbę o udzie­le­nie po­mo­cy. Osiem­na­sto­let­ni ch­łopak wpadł w amok. Krzyczy, rzuca się  na po­d­łogę, prze­ma­wia nie swoim głosem – jest opętany. Ch­ciałb­ym w to wie­rzyć. Właśnie dlatego po zrezygnowaniu z se­mi­na­rium zo­stałem eg­zor­cystą. Aby w końcu zo­baczyć Sza­tana i uwie­rzyć w Bo­ga.

Zau­ważyli­ście, że każde dziec­ko po­pro­szone o na­ryso­wanie dom­ku, od­tworzy ten sam trój­kąt­ny dach, jed­no ok­no i drz­wi? Ro­dzina miesz­ka­ła na obrze­żu mia­sta w do­kład­nie ta­kim bu­dyn­ku. Z tą różn­icą, że o dwudzie­stej drugiej nie świe­ci już uśmiech­nięte słonecz­ko, a ścia­ny po­krywał sze­lesz­czący bluszcz.

Nic tak do­brze nie od­daje mo­jego zwąt­pie­nia re­ligij­nego, jak do­cze­pia­na ko­lorat­ka, którą za­kładam przed wej­ściem. Wiem, że to kłam­stwo, ale nie mam in­nego wyj­ścia. Ina­czej opętany nie roz­pocz­nie dia­logu. Przy­pusz­czam, że dla ro­dziny nie ma to zna­cze­nia. Oni wy­ko­rzystają każdą oka­zję by przyw­rócić spo­kój i nie będą wy­bie­rać. Na tym po­le­ga de­speracja.

Wrzaski by­ły słyszal­ne ni­czym awan­tu­ra stu­le­cia u sąsia­da w blo­ku.
- Za­mk­nęliśmy An­drze­ja w piw­nicy – ko­bie­ta by­ła prze­męczona i wy­glądała na sze­śćdzie­siąt lat, choć pew­nie mia­ła znacz­nie mniej.
- Bar­dzo do­brze.
- To się za­częło przy wczoraj­szym obie­dzie. Na­gle pod­sko­czył i upadł na po­d­łogę, ro­z­bi­ja­jąc ta­lerz. Rzuca­ło nim jak w złym śnie. A po­tem za­czął …
- Prze­praszam, ja­kie syn miał za­in­tereso­wania? – Przer­wałem znudzony. Pytanie za­sko­czyło ich tro­chę. Przez ch­wilę by­li tak zdziwie­ni, że za­pom­nie­li o ca­łej sprawie. W końcu od­po­wie­dzie­li.
- Bar­dzo lu­bi hi­sto­rię Rzymu. Ch­ce zo­stać nau­czycie­lem – For­ma nie­do­ko­na­na „ch­ciał” od­bi­ja­ła się od ścian głośniej niż krzyki.

Do­myślam się , że An­drzej był całk­iem przy­stoj­nym ch­łopa­kiem, do­póki nie osz­peciły go si­nia­ki. Po­krywały ca­łe jego cia­ło. To wy­glądało okrop­nie, jak­by wy­padł pod­czas ćwiczeń na tram­po­li­nie, kil­ka­na­ście razy. Piw­nica śmier­dzia­ła wil­go­cią i mo­czem. Trud­no by­ło się skupić. Ch­łopak wrzesz­czał prze­rażającym głosem. To by­ło jak rzyga­nie do mi­kro­fo­nu, z pod­kręconym prze­sterem gitary elek­trycz­nej. Zmie­niał na­stro­je co pięć se­kund z gnie­wu do łk­a­nia, a po­tem ro­bił krót­ki od­dech. Za­po­wia­dało się obie­cu­jąco.

Usia­dłem na­prze­ciw w be­z­ruchu. To był test. Pułap­ka. Z te­go co wiem, każdy z po­zostałych w Pol­sce cz­ter­dzie­stu eg­zor­cystów za­czyna od wy­pędze­nia prób­nego. Można o tym prze­czytać w In­ter­necie. Sia­dają w zupełn­ej ci­szy i w myślach wy­dają roz­kaz „A te­raz opuść to cia­ło de­mo­nie!”. Ja jed­nak mam zwyczaj  w tym mo­men­cie wspo­mi­nać przez trzy mi­nuty ostat­nią wy­prawę waka­cyj­ną. Prze­rywa mi już w pierw­szej:
- Aa­a­a­argh, prze­stań mi roz­ka­zywać!

W tym mo­men­cie mo­gę już odejść. Ko­lej­ny ch­łopak, który z ja­kiś po­wodów po­stanowił zw­rócić na sie­bie uwagę. Spróbu­ję go jed­nak wy­pędzić z tej piw­nicy.

- Kim jesteś de­mo­nie? – Po­stawiłb­ym wszyst­kie pie­niądze, że wy­brał Ne­ro­na. Przez ch­wilę jęczy, po czym wy­ja­śnia.
- Po­tępio­nym. Aa­a­a­a­ar­ghh. Bo pod­pa­liłem swoje króle­stwo i prze­śladowałem wier­nych. – Wie­dzia­łem! Mi­łośnik Drugiej Woj­ny Świa­to­wej wy­bie­rze Hi­tle­ra, Judasz jest pa­tro­nem obłąkańc­ów ma­ło kreatyw­nych, a oso­by o sze­ro­kich za­in­tereso­waniach i niez­de­cydowane roz­po­znasz po wstąpie­niu kil­ku de­mo­nów jed­nocze­śnie.

Czas skończyć to małp­o­wanie.
- An­drze­ju, ja­ko przy­szły hi­sto­ryk, mo­głeś się le­piej przy­go­to­wać i spraw­dzić, że Ne­ron pra­wie na pew­no nie pod­pa­lił Rzymu. To tyl­ko po­mówie­nie kro­nika­rzy. – Wciąż udawał nie­obec­nego, ale w wy­niku urażonej du­my za­pom­niał na ch­wilę o jęcze­niu.

Wracam do kuch­ni z do­brą nowiną.
- Wyj­dzie z te­go w ciągu go­dziny. Jeśli nie prze­stanie, to pro­szę nie zw­racać na nie­go uwagi, to tyl­ko go za­chęca. – Wkładam płaszcz. Jesz­cze rzucam na od­chod­ne – A, i jeśli jest z nie­go am­bit­ny dzie­ciak, to pra­wie na pew­no za­bie­rze się do stu­dio­wania tej hi­sto­rii z du­żym za­pa­łem.

2 Responses to “Koloratka”

  1. Lukino says:

    Czarna mewa goni białą mewę, z czym ci się to kojarzy?
    Szatan, szatan. Szatan, szatan, uuuujeeee uuujeee!!!!

  2. kapustka says:

    Kojarzy mi się to z cieniem Lucky Lucka, który goni swojego właściciela!

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.