Dopełnia się
rysunek tekstem lub tekst rysunkiem
Celownik:
1 rysunek i 500 słów dziennie
— tutaj celowo pominięty biernik
Nadrzędnik:
z kim z czym łatwiej pokonać biernik?
Miejscownik:
edrache.pl oraz kapustka.net
— wołacz następuje poniżej
Przeglądałem folder współdzielony przez kumpla z pracy. Wśród filmów i muzyki znalazłem tekst. W pierwszych słowach zorientowałem się, że to rodzaj listu, kierowanego z pewnością nie do mnie. Czy znalazł się w tym folderze przypadkiem? Wiedziałem, że należało zamknąć plik, ale forma osobistego wyznania była tak wciągająca, że czytałem dalej z poczuciem winy. Znajomy opisywał przygodę z World of Warcraft. Wiedzieliśmy, że ją lubi, ale to było wyznanie nałogowca. „Jestem tam kimś lepszym, mam przyjaciół i biorę udział w niesamowitych wyprawach. Ta gra nie ma wad i dlatego muszę ją odłożyć. To najtrudniejsze pożegnanie w moim życiu.”
Wyznanie mnie przeraziło – zawsze lubiłem wejść w inny świat. Zapomnieć o programowaniu i na przykład brudzić się mąką w małej piekarni, a na koniec dnia, zmordowany fizycznie wyskoczyć na piwo ze znajomymi i czuć się wspaniale tylko dlatego, bo jestem. Przestraszyłem się, że jeśli spróbuję rozgrywki, to zniknę na kilka miesięcy.
Na wakacje w końcu trafił się dogodny moment. Tworzę postać. Wyobrażam sobie, że to przyjacielski i zagubiony człowiek, daleki od przemocy. Pierwsza misja: pozbyć się koboldów z kopalni. Podchodzę do jednego i zaczynam rozmowę. Chcę ustalić, dlaczego zaludnił to miejsce. Komputerowy przeciwnik jednak atakuje i nie pozostawia mi wyboru. Chwilę później staje się jasne, że jako miłośnik pokoju, nie wypełnię żadnej misji. Dlatego rezygnuję z nich całkowicie i idę zwiedzać. Na drodze zjada mnie trzy razy silniejszy wilk. Jestem za słaby, bo nie zrobiłem misji.
Przerwałbym zabawę, ale wciągnęła mnie zapowiedź zmiany. Wilk był obietnicą, że gra zmieni charakter, kiedy rozwinę postać. Wyrżnąłem wszystkie koboldy w kopalni, krzycząc – czy naprawdę nie możemy się dogadać? – To zaskakujące, jak ciężko jest walczyć i rozmawiać jednocześnie. Potem doszedłem do ogromnego miasta. Zapragnąłem mieszkać w jednym z domów, ale już wtedy dobrze wiedziałem. W World of Warcraft wszystkie postacie graczy są bezdomne. I nawet pogodziłem się z ograniczeniami programu, ale nie graczy.
Gdy wcielałem się aktorsko, oni pytali mnie ile mam lat i z jakiego kraju pochodzę. Gdy mówiłem, że współczuję koboldom, oni zmieniali temat na punkty doświadczenia i punkty obrażeń. Gdy wysyłałem im listy ze śmiesznymi zadaniami, na przykład „przyjacielu, na placu zgromadź dwadzieścia osób, rozdaj im sztuczne ognie i zróbcie pokaz o dwudziestej drugiej.” odpowiadali, że nie mają czasu, bo właśnie a) podnoszą poziom, b) bogacą się, c) przechwalają się poziomem d) lub bogactwem. W ich wydaniu gra była bardziej nużąca niż moja praca!
Zmieniłem postać. Wkroczyłem do „masywnie wieloosobwej” przestrzeni w roli samotnika. Skąpiec był jedynym udanym wcieleniem, możliwym w ramach reguł oraz innych graczy. Zarabiałem szukając okazji w domu aukcyjnym. Fikcyjne zarabianie było wciągające i przypominało zarabianie na giełdzie. Pamiętam, że wartości eliksirów bardzo rosną od piątej do siódmej.
W tej roli padłem ofiarą przekrętu. Pewna dziewczyna ogłosiła, że potrzebuje krasnoludzkiego shotguna i zapłaci za niego czterdzieści złota. Powiedziałem jej, że w domu aukcyjnym jest sztuka za dwadzieścia, mimo to nie zmieniła zdania. Kupiłem więc zdziwiony, że tak drogo, bo normalnie kosztował koło dwóch. W chwili zakupu dziewczyna zniknęła i pewnie podzieliła się zyskiem siedemnastu złota z osobą sprzedającą, z którą była w układzie. Uczestnicy zabawy traktują pieniądze niezwykle poważnie, ale ja się ucieszyłem. W końcu ciekawa przygoda!
Po trzech miesiącach zawiesiłem konto.
Wróciłem po dwóch latach, z zupełnie innym podejściem. Miałem ochotę uczestniczyć w trudnych kilkuosobowych misjach. Wymagają one pewnego ustawienia taktycznego, niestety zawsze jednakowego. Najbardziej opancerzona osoba (tzw.czołg) stoi na przodzie i przyjmuje każdy cios przeciwnika. Z boku towarzyszą jej postacie zadające jak największe obrażenia (tzw.dps – damage per second). Nad całością czuwa medyk. Na marginesie, rysunek Edrache przedstawia dość częstą sytuację, gdzie drużyna posiada wyłącznie miłośników zadawania obrażeń i desperacko poszukuje pozostałych ról.
Przez pół roku wcielałem się w każdą z tych trzech, po czym wylogowałem się i wcieliłem w tą, o której marzyłem od dawna. Aby poudawać pisarza.
Na marginesie – serwis Gry-Planszowe, do którego logo przygotował Edrache, organizuje trudniej dla mistrzów gry. Zapisałem się w roli gracza. Znowu mam ochotę wejść w nieograniczony świat fantastyki.
Zabrałem się z łóżkiem do pracy… CZEKAM SPOKOJNIE
Łukasz, możesz wstać! :) (jest 20:22) a ja siadam do dzisiejszego …
CZYTAM SPOKOJNIE
P.S. Jutro jest poniedzialek, nie pozwol bym zawalil caly dzien, mam i tak napieta systuacje w pracy.
A!!!! i jesze ucze sie AIX-a, wiec rozumiesz…
Słuchaj jest problem, nie skończyłem dzisiejszego! Ponoszę całą odpowiedzialność za twój przerąbany dzień.