Armia bezdomnych bohaterów

07 03 2010 at 1:11 pm 500/dzień
tags ,
064
Mia­­­­­­­­­­­­­­now­nik:
Edrache i Ka­­­­­­­­­­­­­­pust­ka

Do­­­­­­­­­­­­­­pełn­­­­­­­­­­­­­­ia się
rysunek te­­­­­­­­­­­­­k­stem lub tekst rysun­kiem

Celow­nik:
1 rysunek i 500 słów dzie­­­­­­­­­­­­­n­nie

— tu­­­­­­­­­­­­­­taj celowo po­­­­­­­­­­­­­­mi­­­­­­­­­­­­­­nięty bie­­­­­­­­­­­­­r­nik

Na­­­­­­­­­­­­­­d­rzęd­nik:
z kim z czym łatwiej po­­­­­­­­­­­­­­ko­­­­­­­­­­­­­­nać bie­­­­­­­­­­­­­r­nik?

Mie­­­­­­­­­­­­­j­scow­nik:
edrache.pl oraz ka­­­­­­­­­­­­­­pust­ka.net

— wo­­­­­­­­­­­­­­łacz na­­­­­­­­­­­­­­stępuje po­­­­­­­­­­­­­­ni­żej

Łuka­szu! Będę mówił jak ork! Do­stałem alarm! Nie ma po­ran­nych płat­ków 500 dzien­nie! Nie mo­żesz wstać! Po­leż jesz­cze go­dzinę! Spo­koj­nie! SPO­KOJ­NIE!

Prze­glądałem fol­der współdzie­lony przez kum­pla z pra­cy. Wśród fil­mów i mu­zyki zna­lazłem tekst. W pierw­szych słowach zo­rien­to­wałem się, że to ro­dzaj listu, kie­ro­wanego z pew­no­ścią nie do mnie. Czy zna­lazł się w tym fol­de­rze przy­pad­kiem? Wie­dzia­łem, że na­le­żało za­mk­nąć plik, ale for­ma oso­bi­stego wy­zna­nia by­ła tak wciąga­jąca, że czytałem da­lej z po­czuciem wi­ny. Zna­jomy opisy­wał przy­go­dę z World of War­craft. Wie­dzie­liśmy, że ją lu­bi, ale to by­ło wy­zna­nie na­łogow­ca. „Jestem tam kimś lep­szym, mam przy­ja­ciół i bio­rę udział w nie­samo­witych wy­prawach. Ta gra nie ma wad i dlatego mu­szę ją odłożyć. To najt­rud­niej­sze po­żegna­nie w mo­im życiu.”

Wy­zna­nie mnie prze­raziło – zaw­sze lu­bi­łem wejść w in­ny świat. Za­pom­nieć o pro­gra­mo­waniu i na przy­kład brudzić się mąką w ma­łej pie­kar­ni, a na ko­niec dnia, zmor­dowany fi­zycz­nie wy­sko­czyć na pi­wo ze zna­jomymi i czuć się wspa­nia­le tyl­ko dlatego, bo jestem. Prze­straszy­łem się, że jeśli spróbu­ję ro­z­gryw­ki, to znik­nę na kil­ka mie­sięcy.

Na waka­cje w końcu tra­fił się do­god­ny mo­ment. Tworzę po­stać. Wy­obrażam so­bie, że to przy­ja­ciel­ski i za­gubio­ny człowiek, da­le­ki od prze­mo­cy. Pierw­sza mi­sja: po­zbyć się ko­bol­dów z ko­pal­ni. Pod­chodzę do jed­nego i za­czynam ro­z­mo­wę. Ch­cę ustalić, dlacze­go za­lud­nił to miej­sce. Kom­putero­wy prze­ciw­nik jed­nak atakuje i nie po­zostawia mi wy­bo­ru. Ch­wilę późn­iej staje się ja­sne, że ja­ko mi­łośnik po­ko­ju, nie wy­pełn­ię żad­nej mi­sji. Dlatego re­zygnuję z nich całk­o­wicie i idę zwie­dzać. Na dro­dze zja­da mnie trzy razy sil­niej­szy wilk. Jestem za słaby, bo nie zro­bi­łem mi­sji.

Przer­wałb­ym za­bawę, ale wciągnęła mnie za­po­wiedź zmia­ny. Wilk był obiet­nicą, że gra zmie­ni charak­ter, kie­dy ro­z­winę po­stać. Wyrżn­ąłem wszyst­kie ko­bol­dy w ko­pal­ni, krzycząc – czy na­praw­dę nie mo­żemy się do­ga­dać? – To za­ska­kujące, jak ciężko jest wal­czyć i ro­z­ma­wiać jed­nocze­śnie. Po­tem do­sze­dłem do ogrom­ne­go mia­sta. Za­pragnąłem miesz­kać w jed­nym z do­mów, ale już wtedy do­brze wie­dzia­łem. W World of War­craft wszyst­kie po­stacie gra­czy są bez­dom­ne. I na­wet po­go­dziłem się z ogra­nicze­nia­mi pro­gra­mu, ale nie gra­czy.

Gdy wcie­lałem się ak­tor­sko, oni pytali mnie ile mam lat i z ja­kie­go kraju po­chodzę. Gdy mówiłem, że współczuję ko­bol­dom, oni zmie­nia­li te­mat na punk­ty do­świad­cze­nia i punk­ty ob­ra­żeń. Gdy wy­sy­łałem im listy ze śmiesz­nymi za­dania­mi, na przy­kład „przy­ja­cie­lu, na placu zgro­madź dwadzie­ścia osób, roz­daj im sz­tucz­ne ognie i zrób­cie po­kaz o dwudzie­stej drugiej.” od­po­wia­dali, że nie ma­ją cza­su, bo właśnie a) pod­noszą po­ziom, b) bo­ga­cą się, c) prze­ch­walają się po­zio­mem d) lub bo­gac­twem. W ich wy­daniu gra by­ła bar­dziej nużąca niż mo­ja pra­ca!

Zmie­niłem po­stać. Wkro­czyłem do „ma­syw­nie wie­lo­oso­bwej” prze­strze­ni w ro­li sa­mot­nika. Skąpiec był jedynym udanym wcie­le­niem, możl­iwym w ramach re­guł oraz in­nych gra­czy. Za­rabia­łem szuka­jąc oka­zji w do­mu auk­cyj­nym. Fik­cyj­ne za­rabia­nie by­ło wciąga­jące i przy­po­mi­na­ło za­rabia­nie na giełdzie. Pa­miętam, że war­to­ści elik­sirów bar­dzo ro­sną od piątej do siód­mej.

W tej ro­li pa­dłem ofia­rą prze­krętu. Pew­na dziew­czyna ogłosiła, że po­trze­bu­je krasnoludz­kie­go shot­guna i za­płaci za nie­go cz­ter­dzie­ści złota. Po­wie­dzia­łem jej, że w do­mu auk­cyj­nym jest sz­tu­ka za dwadzie­ścia, mi­mo to nie zmie­niła zdania. Kupiłem więc zdziwio­ny, że tak dro­go, bo nor­mal­nie kosz­to­wał ko­ło dwóch. W ch­wili za­kupu dziew­czyna znik­nęła i pew­nie po­dzie­liła się zyskiem sie­dem­na­stu złota z oso­bą sprze­dającą, z którą by­ła w układzie. Uczest­nicy za­bawy trak­tu­ją pie­niądze nie­zwykle po­ważn­ie, ale ja się ucie­szy­łem. W końcu cie­ka­wa przy­go­da!

Po trzech mie­siącach za­wie­siłem kon­to.

Wróciłem po dwóch latach, z zupełn­ie in­nym po­dej­ściem. Mia­łem ochotę uczest­niczyć w trud­nych kil­ku­oso­bo­wych mi­sjach. Wy­ma­ga­ją one pew­nego ustawie­nia tak­tycz­nego, nie­stety zaw­sze jed­na­ko­we­go. Naj­bar­dziej opan­cerzona oso­ba (tzw.czołg) stoi na przodzie i przyj­mu­je każdy cios prze­ciw­nika. Z bo­ku to­warzyszą jej po­stacie za­dające jak naj­więk­sze ob­ra­żenia (tzw.dps – da­ma­ge per se­cond). Nad ca­ło­ś­cią czuwa medyk. Na mar­ginesie, rysunek Edrache przed­stawia dość częstą sy­tu­ację, gdzie drużyna po­sia­da wy­łącz­nie mi­łośników za­dawania ob­ra­żeń i de­sperac­ko po­szukuje po­zostałych ról.

Przez pół ro­ku wcie­lałem się w każdą z tych trzech, po czym wy­logo­wałem się i wcie­liłem w tą, o której ma­rzyłem od daw­na. Aby po­udawać pi­sarza.

Na mar­ginesie – ser­wis Gry-Plan­szowe, do którego logo przy­go­to­wał Edrache, or­ga­nizuje trud­niej dla mi­strzów gry. Za­pisałem się w ro­li gra­cza. Znowu mam ochotę wejść w nie­ogra­niczony świat fan­tasty­ki.

4 Responses to “Armia bezdomnych bohaterów”

  1. lukino says:

    Zabrałem się z łóżkiem do pracy… CZEKAM SPOKOJNIE

  2. kapustka says:

    Łukasz, możesz wstać! :) (jest 20:22) a ja siadam do dzisiejszego …

  3. Lukino says:

    CZYTAM SPOKOJNIE

    P.S. Jutro jest poniedzialek, nie pozwol bym zawalil caly dzien, mam i tak napieta systuacje w pracy.

    A!!!! i jesze ucze sie AIX-a, wiec rozumiesz…

  4. kapustka says:

    Słuchaj jest problem, nie skończyłem dzisiejszego! Ponoszę całą odpowiedzialność za twój przerąbany dzień.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.