Zabawka

22 02 2010 at 4:33 am 500/dzień
tags , ,
robot

Mia­­­­now­nik:
Edrache i Ka­­­­pust­ka

Do­­­­pełn­­­­ia się
rysunek te­­­k­stem lub tekst rysun­kiem

Celow­nik:
1 rysunek i 500 słów dzie­­­n­nie

— tu­­­­taj celowo po­­­­mi­­­­nięty bie­­­r­nik

Na­­­­d­rzęd­nik:
z kim z czym łatwiej po­­­­ko­­­­nać bie­­­r­nik?

Mie­­­j­scow­nik:
edrache.pl oraz ka­­­­pust­ka.net

— wo­­­­łacz na­­­­stępuje po­­­­ni­żej

1
- Ła­a­a­aa, Ale!
- Jak szyb­ko za­suwa!
- Ej ta­to, czy mo­żemy go za­chować?
Oj­ciec kiw­nął głową.
- Ła­a­a­aa, Su­per! – Grze­siek krzyk­nął i za­ma­chał ręka­mi ucie­szony. Pa­mel­ka pod­bie­gła, ob­jęła ro­dzica za nogi, i wróciła do za­bawy.
- Jak go na­zwie­my?
- Mo­że liliputek, jest ta­ki ma­lut­ki, ty­ci-ty­ci.
- Wy­gląda na bar­dzo bo­jow­nicze­go, to będzie mój obrońca!
- Jesteś głupia. Prze­cież on jest zły. Jest zły i war­czy.
- To sil­nik.
- Ma­lut­ki i war­czy. Na­zwę go bu­rek! Hahahaha! Bu­rek, chodź tu!

Po­cząt­ki sz­tucz­nej in­teligen­cji by­ły tak wiel­kim prze­łomem, że urządze­nia na­zywano imio­na­mi wiel­kich myślicie­li staro­żyt­nych. W go­spo­dar­stwach za­ro­iło się od od­kurzających Arysto­tele­sów, So­kratesów wy­rzuca­jących śmie­ci i świętych To­ma­szy zmywających. W rze­czywisto­ści ich po­ziom umysłowy był bliższy prymi­tyw­nych zwie­rząt.

2
Ubrała ro­z­gnie­wanego bur­ka w su­kien­kę z fal­ban­ka­mi i wstawiła do do­mu lalek. Bądź tak mi­ły i przy­witaj się. Księżn­icz­ka jed­nak gwałt­ow­nie ruszy­ła pro­sto na ścia­nę, w którą ude­rzyła, ro­zer­wała, po czym zde­mo­lowała fo­tel i rzuciła się na księcia. Na­stęp­nie ro­bot ch­ciał oder­wać swojemu lal­ko­we­mu mężowi głowę, ale nie był w stanie jej ch­wycić. Przesz­ka­dzała mu w tym blo­ka­da, którą pro­du­cent do­łożył do za­bawek, aby nie po­wodowały zbyt wiel­kich sz­kód. Mógł jedynie na­brać pręd­ko­ści i przew­racać wszyst­ko, co na­pot­ka.
Zroz­pa­czona Pa­mel­ka wy­rzuciła go z tek­tu­ro­we­go dom­ku i po­stawiła na po­d­łodze. Z te­go miej­sca był zupełn­ie bez­sil­ny.

3
Praw­dziwy skok na­stąpił do­pie­ro przy ro­bo­tach do za­bawy, które wy­ma­ga­ły opracowania po­jęt­niej­szych sys­te­mów. By­ły one po­dob­ne do ko­ta, który do­strzegł w jak nie­wy­god­nych warun­kach jest prze­trzymywany. Do­pro­wadziło to do pa­radok­su – właśnie te, które mia­ły bawić, oka­zały się agresyw­ne, za­wist­ne i wro­gie. W go­spo­dar­stwach za­ro­iło się od wście­kłych ko­tów.

4
Ma­syw­ny klocek le­ciał w kie­run­ku ucie­ka­jącego bur­ka, upadł jed­nak z bo­ku, nie czyniąc krzyw­dy. Ch­łopiec ze zło­ści klasnął, na­brał ca­łą garść ele­men­tów i rzucił ni­mi jed­nocze­śnie. Jeden z po­cisków wy­krzywił gąsie­nicę i przew­rócił ro­bo­ta na bok. W ta­kiej po­zycji nie po­trafił wstać. A te­raz zginiesz! Rzucił go na su­fit i złapał w ostat­niej ch­wili. Pow­tórzył to kil­ka razy, po czym złośliwie po­stawił ro­bo­ta na wy­so­kim sto­le, zdzie­lił na po­żegna­nie i od­szedł śp­iący.

Za­pa­dła noc. Bu­rek próbo­wał zbu­dzić wszyst­kich wście­kłym jeżdżeniem, ale po kil­ku­na­stu mi­nutach zrezygnował. Zbliżył się do krawędzi sto­łu i za­czął myśleć nad spo­so­bem zej­ścia. Do­strzegł świętego To­ma­sza po­d­le­wającego kwiat­ki. Zw­rócił jego uwagę i wy­mie­nił błagal­ne spoj­rze­nie, lecz po ch­wili był znów sam. Spoj­rzał w dół i pu­ścił im­puls do sil­nika. Z trzaskiem ude­rzył o po­d­łogę. Blo­ka­da ch­wytania od­pa­dła aż pod re­gał. Resz­tę nocy prze­le­żał na bo­ku. Nad ranem po­stawiła go Pa­mel­ka, po czym wy­szła do sz­ko­ły.

5
Bu­rek w ciągu kil­ku go­dzin od­wie­dził wszyst­kie gniazd­ka elek­trycz­ne. Po­d­jeżdżał, ch­wytał ka­ble i zrzucał na zie­mię kom­putery, ekrany, lam­py. Na­stęp­nie tak usy­pa­ny śmiet­nik ro­z­jeżdżał i mie­lił gąsie­nica­mi. Na ko­niec do­pro­wadził do zwar­cia in­stalacji. Iskry ze skrzyn­ki przy­łączającej sy­pa­ły się jak z zim­nych ogni i spa­dały na wi­klinowy kosz. Dom za­pa­lił się ca­ły przed pow­ro­tem pierw­szej oso­by.

6
Jest szan­sa, że kie­dyś zo­stanie­my part­nerami lu­dzi.
Jest szan­sa, że do­sięgnie­my ich wzro­stem.
Jest szan­sa, że będzie­my ch­wytać przed­mio­ty.
Wy­nosi ona 0.007102%

Z cyklu Wier­sze dla ro­bo­tów

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.