Kurze, Pułapki

24 02 2010 at 1:52 am 500/dzień
tags
055
Mia­­­­­­now­nik:
Edrache i Ka­­­­­­pust­ka

Do­­­­­­pełn­­­­­­ia się
rysunek te­­­­­k­stem lub tekst rysun­kiem

Celow­nik:
1 rysunek i 500 słów dzie­­­­­n­nie

— tu­­­­­­taj celowo po­­­­­­mi­­­­­­nięty bie­­­­­r­nik

Na­­­­­­d­rzęd­nik:
z kim z czym łatwiej po­­­­­­ko­­­­­­nać bie­­­­­r­nik?

Mie­­­­­j­scow­nik:
edrache.pl oraz ka­­­­­­pust­ka.net

— wo­­­­­­łacz na­­­­­­stępuje po­­­­­­ni­żej

W nostal­gicz­ne wtor­ko­we po­po­łud­nie, zbi­liżał się do knaj­py na skrzyżowaniu Puław­skiej i Ol­szew­skiej. Zde­ner­wowany, ugnia­tał spo­coną ulot­kę w kie­sze­ni i wy­obrażał so­bie prze­bieg spot­ka­nia. Był prze­ko­na­ny, że w pew­nej ch­wili doj­dzie do trud­nej de­cyzji. Na jed­nym ramie­niu zde­mo­lowanej wagi szal­ko­wej będzie mu­siał po­łożyć rato­wanie świa­ta w Ufo: Enemy Unk­nown, być mo­że w trybie trud­no­ści „we­teran”, a na drugim do­kończe­nie ataku w daw­no po­rzuconym Raid Over Mo­scow.

Wchodząc roz­po­znał stęch­ły smak elek­tro­niki prze­łomu lat osiem­dzie­siątych i ozonowy za­pach Sinc­laira ZX Spec­trum. Łak­nął za­śmier­dłą drew­nia­ną obu­dowę au­to­ma­tu Pac-man i du­szące dys­kiet­ki 5.25’ high den­sity kurz. Wnętrze pa­nowało w przy­jem­nym półm­r­o­ku. Za barem do­strzegł syl­wet­kę ch­łopa­ka z ob­sługi. Wy­glądał na tro­chę znudzonego, ale sym­pa­tycz­nego.

- To miej­sce to spełn­ie­nie mo­ich ma­rzeń!
- Na­szych rów­nież.
- Bo­że, i ten kurz!
- Tak, dbamy o jego wy­so­ką gęstość.
- Pac­man na chodzie?
- Ow­szem. Bie­ga i zja­da krop­ki ni­czym ćp­ac-man.
- A ZX Spec­trumy?
- W ide­al­nym stanie. Zresz­tą każde urządze­nie tu­taj dzia­ła bez za­rzutu, zgod­nie z za­łożeniem na­sze­go klu­bu. Ch­cemy od­tworzyć dom ro­dzin­ny obec­nych trzydzie­sto­lat­ków. Pro­szę mi tyl­ko po­wie­dzieć jak ma na imię mat­ka?
- Mo­ja to Raid Over Mo­scow.
- Świet­nie, pro­po­nuję miej­sce przy ścia­nie, z wi­dokiem na Puław­ską. Po­dać mo­że ja­kieś ciast­ko?
- Z chęcią. We­zmę tor­cik W-Z.

Usiadł po tu­rec­ku, zro­bił so­lid­ny wdech i pu­ścił ka­se­tę. Dla pierw­szych kom­puterów od­czytanie za­pisanej gry by­ło bar­dzo kłopo­tliwe z po­wodu nie­do­sko­na­ło­ści ta­śmy. Aby do­dat­ko­we dr­ga­nia po­d­łogi nie utrud­nia­ły te­go pro­cesu, ogra­niczył drob­ne ko­łysanie cia­ła. Starał się nie myśleć, aby po­le ma­gnetycz­ne mózgu nie za­kłóca­ło pra­cy głowicy. Tr­wał na wstrzyma­nym od­de­chu, aby zmia­na ci­śnie­nia nie znie­ksz­tałc­iła ta­śmy. Cie­ka­we, czy o zna­cze­niu tych dro­bia­zgów pa­miętał kel­ner, gdy po­stawił ta­lerz obok ka­sy.

- De­ser go­to­wy! Dzie­ci! Po­da­no do sto­łu!
- Za­raz! – Wark­nął i zo­baczył na ekranie ko­mu­nikat błędu.

Roz­drażn­io­ny za­cisnął spo­coną ulot­kę i spróbo­wał po­now­nie. Ożywie­nie gry wy­ma­ga za­mar­cia gra­cza na cz­te­ry mi­nuty. Po­wie­trza za­brakło mu już w pierw­szej, ude­rzył pię­ścią obok kom­putera i wrzasnął do ob­sługi „Więcej kurzu, daj­cie znacz­nie więcej kurzu!”. Kel­ner, chyba bez zdziwie­nia, pod­szedł do dys­kie­tek 5.25’ i ener­gicz­nie ni­mi po­trząsnął. Ch­mu­ra HD wy­pełn­iła klub.

Za­tańczyły ze­sch­łe pa­pro­chy jego sz­ko­ły. Przez mi­nutę kar­mił się wy­im­ka­mi przy­jaźni. Ob­le­pił go czer­stwy pył po­ko­ju dzie­cińs­twa. Po­czuł pul­so­wanie brzucha. Przez krót­ką ch­wilę pod­trzymywały go jesz­cze wióry ko­lonii w cze­skiej Pra­dze, ale w końcu łap­czywy wy­dech mo­krego dwutlen­ku węgla za­kończył ostat­nią próbę.

Zmar­twio­ny wstał i skosz­to­wał tor­ciku W-Z.
- Głowa do góry. Praw­dę mówiąc ni­ko­mu się nie udaje.
- Mia­łem na­dzie­ję, że to nie będzie ta­kie trud­ne.
- Można przy­pom­nieć so­bie awan­tu­ry ze sty­gnącym obia­dem, zo­baczyć kil­ka pa­pro­chów, ale do­kończyć Raid Over Mo­scow, to chyba nie­możl­iwe.
- Czyli pierw­szy raz przer­wałeś mi celowo?
- Tak, ale zro­bi­łem to ze sz­cze­rej sym­pa­tii.
- A ci in­ni, którym też się nie udało … często tu przy­chodzą?
- Nie­stety znie­chęca­ją się, przy czym każdy w tro­chę in­nym tem­pie.
- Cie­ka­we. Cie­ka­we jak to będzie ze mną?
- Gdybym miał się za­łożyć, to bym po­wie­dział, że pow­róci Pan za pół ro­ku.

4 Responses to “Kurze, Pułapki”

  1. Dominik Kin says:

    Wielki zal i smutek zagoscil w sercu mym ze nie wspomniales o moim ukochanym, jedynym, one and only: Jet Set Willy :)

  2. Rzelski says:

    no w moim osobistym 500/day rankingu pojawił się właśnie numer jeden! :)
    Trochę za dużo trudnych słów (”wyimków” – oja, i “mokry dwutlenek węgla” – oja na maksa) one przekraczają trochę moją zdolność percepcji i czuję się jak z uniwersytetu w Pułtusku, ale ogólnie mistrz! :) czekam na następne:)

  3. kapustka says:

    Małe wyjaśnienie: Rzelski, po tym co kiedyś zobaczył (tu przemilczę), nabija się, że ja chyba studiowałem na uniwersytecie w Pułtusku, a nie Warszawskiej Polibudzie. Pewnie mści się, się jego komentarze nie są w takim ładnym zielonym kolorze! A serio: jeden akapit faktycznie jest przesadzony, ale takie są zasady 500 dziennie + min. 1 akapit do chrzanu.

  4. Adamu says:

    Dobry tekst!
    “Starał się nie myśleć, aby po­le ma­gnetycz­ne mózgu nie za­kłóca­ło pra­cy głowicy.” Robię to codziennie rano uruchamiając “pracowego” lapka-inwalidę-weterana :)

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.