Jestem łatwa jak niedzielny poranek

Za­sko­czył mnie ostat­nio tekst pio­sen­ki Lio­nela Richie “Easy”. Wy­dawało się, że to po­god­na pio­sen­ka, do­bra na­wet dla dzie­ci, a tym­czasem wie­le w niej doj­rzałej żądzy, brud­nej na­mięt­no­ści i chęci upad­ku. Ukryte prze­słanie pio­sen­ki ude­rzyło mnie, gdy po wie­lu mi­nutach au­to­ma­tycz­nego nucenia zdałem so­bie sprawę, o czym ja wła­ściwie śp­ie­wam.

Po­nie­waż jestem łatwa
(that’s why I’m easy)
jestem łatwa jak nie­dziel­ny po­ranek
(I’m easy like sun­day mor­ning)
Ooo, jestem łatwa.
Jestem łatwa jak nie­dziel­ny po­ranek.

Ch­cę się naćp­ać!
(I wan­na be high)
naćp­ać
(so high)
… (I wan­na be free to know The things I do are right)

Mo­ja od­ważna na­d­in­ter­pre­tacja spot­ka­ła się z nie­zadowole­niem dziew­czyn.
- Dlacze­go śp­ie­wasz “jestem łatwa”, prze­cież śp­ie­wa facet?
- No tak, ale oni nie są łatwi.
- Są, i to jesz­cze jak. Ty­po­wy przy­kład to gość, który myśli o so­bie: nie­zły ze mnie Ca­sanova, a tak na­praw­dę jest łatwy.
- Mia­łem raczej na myśli, że zw­rot “łatwy facet” nie funk­cjonuje w języku.

  1. coś jest z tym naszym językiem, bo nie dość że “łatwego” faceta nie ma to jeszcze kurwić się może tylko kobieta. Ta sama, która swoją angielską “sukowatość” dzieli od jakiegoś czasu z mężczyznami. To już bez rożnicy czy “bitch” to on czy ona…kosmiczny nihilizm w czasach nadciągających wojen

Dodaj komentarz