Kolorowe i radosne

- Udzie­la mi się poch­mur­na at­mos­fera. Idę na spa­cer i nie wrócę, póki nie zro­bię ko­loro­we­go, radosnego zdjęcia – mówię i kupuję ze­staw dzien­ników.
- To niech pan pój­dzie na Nowy Świat i sfo­to­gra­fuje ja­kąś re­klamę.

Sprze­daw­czyni w kio­sku ma ta­kie sa­mo pierw­sze sko­ja­rze­nie, jak ja. Coś ko­loro­we­go i radosnego? Re­klama.

Wsia­dam do pierw­sze­go lep­sze­go tram­waju i spo­glądam przez szy­bę. Celowo unikam re­klam i rado­ści ty­pu “wow, ale su­per ma­ka­ron” (ca­ła ro­dzina uśmiech­nięta). Szukam au­ten­ty­ku, ma­łej fabułki, cze­goś z życia. I znaj­du­ję.

Za­trzymu­je mnie na­pis “ko­cham cię Mar­tuś” na­ma­lowany akro­batycz­nie na mo­ście Gdańs­kim. Ja­kie mi­łe wy­zna­nie, złożone z na­rażeniem życia.

Ale za­raz po­tem wi­dzę ten sam sza­blon i tym razem “ko­cham cię Kaśka”.

Ktoś tu pro­wadzi in­tym­ny pa­mięt­nik, a ten most to hi­sto­ria jego mi­łosnych za­wodów. Nie­po­koi mnie jaw­ność tych wy­znań. Być mo­że od­rzucone dziew­czyny na­tręt­nie tu wraca­ją i spraw­dzają: kto te­raz? Ich niesz­częśliwe du­szycz­ki pew­nie już te­raz straszą na Gdańs­kim. A za kil­ka lat będzie tu drugi Czorsz­tyn.

Kie­ruję obiek­tyw na Wi­słę. Ni­ski po­ziom wo­dy od­słonił dno i utworzył wy­sep­ki wo­kół fi­larów. Wy­star­czająco ko­loro­we i radosne.

  1. W takim razie najwyższa pora znaleźć pracę obok Wisły. Może w policyjnych patrolach rzeki?

Dodaj komentarz